Letni nocleg w Beskidach

8 Wrz 2020

Planując beskidzką włóczęgę, schroniska nie muszą być wcale naszą jedyną “opcją noclegową”. Namiot zresztą też nie. Witajcie w “sztuce chodzenia”.

Nocleg w Beskidach

Dzisiaj zajmiemy się kwestią tego, gdzie spać, pomijając oczywiście schroniska i Gołębiowskiego, w czasie letniego trekkingu w polskich górach. Postaramy się przybliżyć wam nie tylko zagadnienia praktyczne czy prawne, ale również podpowiedzieć, gdzie i jak komfortowo spędzać noc, gdy nie chce się nam dźwigać namiotu.

Uprzedzając pytania, ostatni atak wilków na ludzi w Polsce wydarzył się jakieś 100 lat temu. Nie sprowokowanego niedźwiedzia pewnie też. Jedyne czego możemy się obawiać, nocując w Beskidzie na dziko to rozwolnienia (jeśli pijemy zanieczyszczoną wodę) lub mandatu (jeżeli mamy pecha). Poza tym jesteśmy całkowicie bezpieczni… no chyba, że próbujemy zrobić selfi z maciorą i młodymi.

A jeszcze jedno! W obu częściach tekstu skupimy się na letnich opcjach noclegu, kwestie jakich namiotów używać zimą i jak kopać jamę śnieżną poświęcimy osobne artykuły.

Polskie prawo

Prawo naszego kraju w kwestii noclegu pod chmurką zatrzymało się niestety na poziomie Generalnej Guberni. Albo trochę niżej. Według przepisów każdy nocleg poza specjalnie wyznaczonymi miejscami jest nielegalny i grozi mandatem. A że specjalnie wyznaczone miejsca występują w naszym kraju równie często jak Yeti, to w praktyce dziki nocleg w Polsce jest nielegalny…

Sami pewnie domyślacie się jak często przepis ten jest w Polsce respektowany. Mówiąc szczerze, jeżeli nie zachowujemy się jak idioci lub nie spowodowaliśmy pożaru, leśnik który nas złapie, ukarze nas co najwyżej przydługim kazaniem. Od tego roku w Polsce istnieje pilotażowy program “bushcraft”, pozwalający legalnie spać na dziko. Ostrzegam tylko, legalizacja swojego dzikiego noclegu wymaga trochę zachodu… a liczba uczestniczących w nim nadleśnictw nie powala. Niezależnie jaką drogą pójdziemy, warto przed wyjazdem sprawdzić, czy na interesującym nas terenie nie odbywa się właśnie wycinka albo polowanie.

Jeszcze jedno. Teoretycznie w Polsce prawo zabrania rozpalania ognia w odległości do 100 metrów od ściany lasu. Wykroczeniem jest nawet zbieranie chrustu…?! Nie żartuję. To w teorii. W praktyce jeżeli nie stanowimy niebezpieczeństwa, na ogniu przygotowujemy jedzenie, a w pobliżu mamy przygotowany zapas wody do gaszenia ewentualnego pożaru, nikt nie powinien nas ukarać.

Wiating

Jeżeli znudziły się nam schroniska, a nie chce nam się nosić całymi dniami na plecach namiotu, naszą najlepsza opcją pozostają różnego rodzaju wiaty i schrony turystyczne. W założeniach, stworzono je jako bezpieczne miejsce dla turystów w czasie załamania pogody, ale idealnie nadają się na standardowy nocleg. Warto jednak pamiętać, że w tych najpopularniejszych, w czasie sezonu wakacyjnego brakuje czasem miejsc.

Wiaty turystyczne to dość szerokie pojęcie. Wiele z nich to niewiele więcej niż przeciekający, pozbawiony nawet ścian drewniany dach. Znajdziemy jednak takie, które wyposażone są nie tylko w drzwi i okna, ale nawet w mały piecyk i dyżurną siekierkę. W zależności od wielkości, zwykle mieści się w nich od kilku do nawet kilkunastu osób. By nie przeżyć niezbyt przyjemnej nocy na świeżym powietrzu, warto przed wyjazdem sprawdzić w internecie, w jakim stanie znajduje się wybrana przez nas wiata.

Najczęściej znajdziemy je na przecięciu popularnych szlaków, zwykle niedaleko źródła wody lub strumienia. Muszę powiedzieć, że w Polsce wiaty turystyczne ulegają szybkiemu zniszczeniu, zwykle z winy turystów. Wiele z nich jest zaniedbana i nieremontowana od lat. Zdecydowanie lepiej sytuacja wygląda po drugiej stronie granicy, na Słowacji.

Nie znajdziemy też jednego, globalnego albo chociaż polskiego spisu dostępnych wiat. Część z nich oczywiście zaznaczona jest na standardowych mapa turystycznych, jednak nie wszystkie. Informacje o innych zdobędziecie głównie w internecie (np. na Facebooku istnieje niezwykle aktywa grupa katalogująca i oceniająca wiaty), w schronisku lub od innych turystów.

Jeszcze jedno. Oprócz wiat i schronów turystycznych, polski Beskid pełny jest opuszczonych szałasów pasterskich i drewnianych domków. Większość z nich jest naprawdę w opłakanym stanie, ale w razie kryzysu wiele z nich idealnie nadaje się na nocleg.

Na sianku, w stodole

Niewielu turystów o tym wie, ale polska gościnność nie umarła w Beskidzie. Wręcz przeciwnie. W górskich wioskach nie raz byłem zapraszany na noc przez zupełnie obcych mi ludzi. Wiązało się to zwykle nie tylko z darmową kolacją… ale również całą masą historii, jakich nie znajdziemy w żadnym przewodniku. Jeżeli nie trafi nam się taka okazja, większość mieszkańców beskidzkich wiosek bez problemu przenocuje nas za niewielką opłatą (zwykle 10 zł)… w stodole. Nie ma nic lepszego na jesienne chłody niż stóg siana. A jeżeli chodzi o zapachy cóż… w czasie górskiej włóczęgi nie raz pachniemy zdecydowanie gorzej niż muczące pod nami krowy.

Drobna rada. Jeżeli nie mamy, gdzie spać, a w wiosce ciemno i głucho… zawsze warto zapukać na plebanię. Gwarantuję wam, szybko znajdzie się chętny, by przenocować nas w stodole.

Alternatywne formy biwakowania

Jeżeli planujemy biwak pod chmurką, namiot nie jest wcale naszą jedyną opcją. Osobiście nie polecam spania w samym śpiworze na świeżym powietrzu. Poza żyjątkami, które odwiedzą nas w nocy, poranna rosa sprawi, że następnego dnia nasz bagaż przytyje o kilkaset gramów. Na rynku istnieją oczywiście specjalne, oddychające i nieprzemakalne pokrowce na śpiwór, ale ich cena nie należy do najniższych. Pokrowiec jednak z powodzeniem możemy zastąpić plandeką budowlaną lub folią NRC.

Kolejną naszą opcją jest oczywiście zbudowanie swojego własnego schronienia. Nie będę was zanudzał szczegółami, na You Tube znajdziecie całą masę filmów instruktażowych, jak zbudować profesjonalny szałas z gałęzi i kijów. Jeżeli nie interesuje nas ten typ survivalu, a pragniemy oszczędzić na wadze naszego plecaka, namiot możemy zastąpić plandeką budowlaną lub hamakiem lub kombinacją tych dwóch.

Z plandeki budowlanej, kosztującej zwykle ok 20 złotych, a ważącej ok. 400 gramów bardzo łatwo zbudować prowizoryczny namiot, który spokojnie wystarczy dla dwóch osób. Filmiki instruktażowe znajdziecie oczywiście na You Tube. Biorąc pod uwagę fakt, że dobry, dwuosobowy namiot potrafi ważyć zwykle ponad 2 kilo, wybór plandeki pozwoli nam zaoszczędzić naprawdę sporo do noszenia.

Namiot

Najpopularniejsza formą biwaku dalej pozostaje namiot. Od razu zaznaczę, że zimowymi noclegami zajmiemy się w osobnym artykule. Choć w czasie letnich nocy pod namiotem w Beskidzie nie grozi nam raczej zamarznięcie, nie znaczy to wcale, że temperatura nie spada czasem do zera, zwłaszcza we wrześniu i październiku. Planując nocleg pod namiotem, warto zaopatrzyć się w cieplejszy śpiwór.

Osobiście nie polecam samorozkładających się namiotów. Ich nietrwałe konstrukcje mogą nie wytrzymać spotkania z halnym. Poza tym Beskid nie stawia zbyt dużych wymagań, jeżeli chodzi o dobór namiotu. Warto jednak pamiętać, że w górach ziemia bywa na tyle kamienista, że bardzo trudno wbić w nią śledzia. Preferowanym rozwiązaniem jest wybór namiotu, którego konstrukcja pozwala na przywiązanie go linkami do okolicznych drzew czy kamieni.

W czasie biwaku w górach pod namiotami istotne i nieco bardziej skomplikowane jest znalezienie odpowiedniego miejsca noclegowego. Pamiętając o tym, że w polsce biwakowanie w lesie jest zakazane, naprawdę polecam rozbić namiot w miejscu niewidocznym ze szlaku.

Poza tym:

  • Jeżeli nie znamy dokładnej prognozy pogody nie polecam rozbijać się na szczytach. Pomijając kwestię burz, porywiste podmuchy wiatru jakie lubią występować w nocy, w beskidzie mogą powalić nawet dobrze zabezpieczony namiot.
  • Nie polecam rozbijać się w zagłębieniach terenu. w czasie załamania pogody nasze miejsce noclegowe bardzo szybko może zamienić się w małe jeziorko.
  • Bardzo istotną kwestią w czasie szukania miejsca noclegowego pozostaje bliskość czystej wody. Polski Beskid pełen jest rzeczek i strumyków. Większośc z nich, nawet te najmniejsze, znajdziecie na właściwie każdej mapie turystycznej. Warto jednak pamiętać, że pod koniec lata wiele ze strumieni może być całkowicie wyschniętych. Sam obóz warto rozbić w okolicach początku strumienia lub źródła i tam też czerpać wodę. Nawet niewielkie, zwierzęce truchło może sprawić, że nasze wakację zmienią się w festiwal rozwolnienia.
  • Mimo letniej aury, pod spód namiotu warto włożyć folię NRC. Nawet w lecie chłód ciągnący od ziemi może zapewnić nam nieprzespaną noc.